"Różaniec jest jak mleko"

 

Wywiad się z s. Fernandą Marią A.S.M z Fatimy

 


 

Siostra Fernanda jest członkinią Aliansu Najświętszej Maryi Panny - wspólnoty całkowicie oddanej wypełnianiu próśb Matki Bożej Fatimskiej.  Siostra Fernanda jest przełożoną klasztoru w Fatimie. W 1998 roku uczestniczyła w Kongresie Fatimskim zorganizowanym w Zakopanem, gdzie dzieliła się swym doświadczeniem i wiedzą na temat objawień.

 

W 1917 roku Matka Najświętsza skierowała do ludzi swe orędzie. Siostry potraktowały Jej słowa tak poważnie, że poświęciły im całe życie.

 

Nie mogło być inaczej. Skoro Matka Boża mówi do nas w tym stuleciu, musimy Jej słuchać. To dlatego orędzie z Fatimy jest dla nas bardzo ważne. Jeśli chcemy pełnić Jej wolę, która jest tym samym, co wola Boża, i jeśli chcemy żyć z Nią, to musimy Jej słuchać. A Ona przemówiła w Fatimie, bardzo, bardzo dobitnie.

 

Nie tylko wy same żyjecie na co dzień orędziem fatimskim. Istnieją też grupy świeckich związane  z waszym zgromadzeniem.

 

 Każda grupa może mieć do dwunastu członków. (Dwanaście to liczba Apostołów.) Ludzie ci prowadzą normalne życie, są wśród nich żonaci i samotni, dzieci i osoby w podeszłym wieku. Raz w tygodniu spotykają się na półtoragodzinną modlitwę. Najpierw odmawiają Różaniec, ale - "medytowany". To coś charakterystycznego dla nas? Codziennie odmawiamy Różaniec "medytowany", piętnaście tajemnic.

 

Na czym polega taki Różaniec? Rozumiem, że kluczem do niego jest medytacja?

 

Odmawiamy Różaniec połączony z osobistym rozmyślaniem. Nie czytamy gotowych tekstów, nie mamy niczego przygotowywanego wcześniej. Po prostu dajemy miejsce Matce Bożej.

Odkrywamy wiele znaków obecności Maryi wśród nas przez tę modlitwę. Czasem, szczególnie w święta, na przykład w Boże Narodzenie, w czasie Adwentu, podczas nowenn maryjnych odprawianych w ciągu roku, czujemy wyjątkową bliskość Maryi; czujemy to, co mówi Jej Serce.

 

Czyli modlitwa nie jest sformalizowana?

 

Tylko "Zdrowaś Mario". Mówimy: Pierwsza tajemnica. Będziemy rozważać to i to. Jedna z sióstr zaczyna, a to co mówi, płynie całkowicie z jej modlącego się serca. Zaczynamy, nie mając najmniejszego pojęcia, co się za chwilę wydarzy.

 

Czy uważa Siostra, że można w tym miejscu  mówić o spełnianiu się obietnicy Matki Bożej? Maryja, ucząc o nabożeństwie pierwszych sobót, zapewniła, że będzie towarzyszyć naszym rozmyślaniom.

 

Jestem przekonana, że kiedy Najświętsza Maryja Panna o tym mówiła, to chciała przygotować nas właśnie do medytowania nad różańcowymi tajemnicami. W czasie nabożeństwa pierwszych sobót chodzi o dodatkową piętnastominutową medytację, odprawianą poza Różańcem. Myślę, że przez taką medytację Matka Boża chce wprowadzić tajemnice różańcowe w nasze życie. Uczynić je częścią naszego życia, by Jej życie i życie Jezusa mogło wcielać się w naszą codzienność.

 

Jak wygląda wasze typowe rozmyślanie w pierwszą sobotę?

 

Idziemy  do kościoła, zazwyczaj o szóstej wieczór, i wybieramy jedną z tajemnic. W lutym jest to zwykle tajemnica ofiarowania w świątyni; w kwietniu - ukrzyżowani i zmartwychwstania; w maju - Wniebowstąpienia i Zesłania Ducha Świętego?

Na początku tych piętnastu minut ofiarowujemy Matce Bożej ten czas w jednej intencji ? wynagrodzenia Niepokalanemu Sercu Maryi. Wielu ludzi zapomina o tym ofiarowaniu, a skoro zapomina, ich rozmyślanie jest ważne jako rozmyślanie, ale nie jest ważne jako wypełnienie tego, o co prosiła Matka Boża.

 

Intencja jest więc bardzo ważna.

 

Jezus bardzo mocno podkreślał znaczenie intencji zadośćuczynienia. W 1926 roku ukazało się Łucji Dzieciątko Jezus, a ona zapytała, co mają zrobić ludzie, którzy zapominają o intencji przy spowiedzi. Powinni raz jeszcze się wyspowiadać i wzbudzić intencję ofiarowania. Jezus nie chce, abyśmy o niej zapomnieli. Jeśli zapomnimy, spowiedź jest ważna jako spowiedź, ale nie jako forma wynagradzania. To samo jest z Komunią świętą i innymi elementami nabożeństwa.

Tak więc zaczynamy od ofiarowania naszego czasu Matce Bożej. Potem mówimy, nad jaką tajemnicą będziemy rozmyślać. Odczytujemy fragment Ewangelii i zaczynamy rozmyślać o tym, co Duch Święty mówi nam przez daną tajemnicę.

 

Rozmyślanie prowadzi jedna osoba?

 

Tylko jedna. Nieprzerwane piętnaście minut. Głośno. Dla wszystkich. To bardzo piękne, bo naprawdę czujemy, że Matka Boża nie kłamała, kiedy prosiła o towarzyszenie Jej w rozmyślaniu. Czujemy, że Ona rzeczywiście tu jest. My nie możemy iść do nieba, ale Ona przychodzi, by być wśród nas na ziemi.

Ludzie, którzy modlą się z nami, są bardzo różni. Niektórzy są bardzo pobożni, inni stawiają dopiero pierwsze kroki? Raz mieliśmy na nabożeństwie chłopca, który przed kilku dniami próbował popełnić samobójstwo. Nic nie wiemy o ludziach, którzy przychodzą, nie znamy ich problemów. A Matka Boża prowadzi medytację dokładnie do tego miejsca, w którym oni się znajdują! Później ludzie podchodzą i mówią: ?Siostro, dziękuję, tak bardzo tego potrzebowałem?.

Kiedy my towarzyszymy Jej, Ona towarzyszy nam. A tajemnice Różańca naprawdę stają się czymś żywym, bo łączą się z konkretnym życiem. I choć ludzie są tak różni, czujemy, że Matka Boża dotyka każdego osobiście. Maryja wchodzi w konkretne życie, w konkretną chwilę, w której żyję, bierze mnie za rękę, i prowadzi do Chrystusa.

 

Pewnie wspomniane wcześniej grupy ludzi świeckich wywodzą się właśnie z tych wspólnie odprawianych pierwszych sobót?

 

Tak. Mamy liczne przypadki, kiedy ludzie organizują wokół siebie nowe grupy. Chcą dzielić się tym, co odkryli jako piękne. Sama pamiętam, że zanim zaczęłam modlić się na Różańcu, starałam się znaleźć szczęście, ale nie wiedziałam, gdzie go szukać. W czasie studiów na uniwersytecie próbowałam wszystkiego: przyjaźni, zadowolenia z wyników w nauce. W końcu chwyciłam za różaniec, a wtedy? Wszystko zmieniło się całkowicie. Różaniec ustawia wewnętrznie każdego człowieka, nawet tego, kto jest bardzo daleko od Boga.

Na początku dzieci nie są zdolne jeść pożywienia. Piją jedynie mleko. Różaniec jest jak mleko. Kiedy zaczynamy je pić, zaczynamy wzrastać, i możemy zacząć karmić się także czymś innym.

 

To o czym Siostra mówi, można też porównać do szkoły. Chodzimy do niej, by pobierać nauki. Potem możemy korzystać ze zdobytej wiedzy.

 

Tak, to jak z nauką? Ale ludzie, którzy do nas przychodzą, nie tylko się uczą. Otrzymują również łaskę. To bardzo ważne. Matka Boża jest Nauczycielką. Ale Ona nie tylko mówi nam, co mamy robić; Ona daje nam również łaskę Chrystusową i pomaga umieścić ją w naszym życiu. Daje nam nauki, ale także łaskę.

Kiedyś prowadziłam rekolekcje dla dziewcząt. Powiedziałam do nich tak: Jeśli wiedziałabym, że Różaniec zawiera w sobie całą naukę, jaka jest mi potrzebna, ale nie byłoby w nim łaski, która pomogłaby mi wprowadzić to nauczanie w moje życie, to chyba nie odmawiałbym Różańca.

 

Czyli sama teologia nie wystarcza?

 

Cóż z tego, że znałabym teologię? Wiedziałabym, ale nie miałabym mocy, by zmienić swe życie. Jesteśmy tacy słabi, a szatan? On jest mocny. Św. Paweł mówił: Robię to, czego nie chcę, a nie robię tego, co chcę. Różaniec daje światło, ale co jeszcze ważniejsze: daje moc łaski.

 

Kiedy Łucja prosiła o  łaskę dla pewnej rodziny, Matka Boża powiedziała: niech codziennie, przez rok, odmawiają Różaniec w rodzinie, a w ciągu tego roku łaska zostanie udzielona. Wiedziała, że ludzi ci przywykną do modlitwy?

 

Na tym właśnie polega mądrość Matki Najświętszej. Kiedy przyjdzie wreszcie upragniona łaska, ci ludzie będą już tak przyzwyczajeni do modlitwy, tak związani z Różańcem, że nie będą w stanie przestać się modlić. Matka Najświętsza nie tyle chce udzielić nam konkretnej łaski, ile chce zmienić nasze życie.

Wielu ludzi mówi: Fernanda, dlaczego wciąż mówisz o Różańcu? Ci ludzie to niewierzący! Kazać niewierzącemu odmawiać Różaniec to jak kazać kaczce grać w piłkę nożną! Ale ja nie mam wątpliwości, że Matka Boża tak chce, bo sama tak robiła. A my powinniśmy Ją naśladować.

Ktoś prosił o łaskę dla pewnej kobiety z Pedrogi, wioski leżącej nieopodal Fatimy. Zdaje się, że chodziło o zdrowie. Błagano Łucję, by poprosiła o nią Matkę Bożą. A Matka Najświętsza powiedziała: Dobrze, ale niech przez rok codziennie odmawia Różaniec. Znowu ta sama odpowiedź. A ta kobieta była niewierząca! Czyli nawet ludzie nie mający wiary, jeśli zaczną odmawiać Różaniec, otrzymają upragnioną łaskę.

 

Oni szczególnie potrzebują łaski. Nawet gdybyśmy nauczyli ich wszystkiego, nie uwierzą. Ale jeśli zaczną odmawiać Różaniec, Maryja otworzy ich serca na Boże światło.

 

W Fatimie żyła kobieta niewierząca, pijaczka. Sąsiedzi zaczęli chodzić do niej i prosić, by odmawiała z nimi Różaniec. Początkowo mówiła: O nie, nie. Ale tak długo nalegali, że zaczęła i? nawróciła się. Mamy wiele takich przypadków.

W październiku 1995 roku przyszła do nas kobieta, która nie umiała nawet "Zdrowaś Mario". Tydzień wcześniej opuścił ją mąż. Poleciłam jej odmawiać Różaniec. Ludzie dzwonili do niej, by przez telefon modlić się z nią na Różańcu. Dziewięć miesięcy później mąż wrócił. Ci ludzie przez dwadzieścia pięć lat byli małżeństwem i nigdy nie byli w kościele. Teraz poszli do kościoła, wyspowiadali się, ochrzcili swe dwie córki. Żyją uczciwie i bogobojnie.

 

Wniosek nasuwa się sam. Obowiązkiem duszpasterzy jest wskazywać ludziom na Różaniec jako na lekarstwo?

 

To obowiązek każdego z nas. Przecież Różaniec nie jest nabożeństwem, które można praktykować lub nie. Różaniec to nie wybór: jeśli chcę, to będę go odmawiać, jeśli nie chcę, to nie będę. Różaniec to "przykazanie" otrzymane od Boga. Jeśli będę się modlił na Różańcu, wiele łask zostanie udzielonych, wiele dusz ocalonych, zapanuje pokój. Obiecała to Maryja w Fatimie, w lipcu 1917 roku. Jeśli nie będę się modlić, będą wojny, prześladowanie Kościoła, wiele narodów zginie, Ojciec Święty będzie wiele cierpiał? To wybór życia albo śmierci!

 

Powinniśmy dziękować Bogu, że zechciał nas uczynić narzędziami zbawienia i że przez Różaniec możemy po Bożemu kształtować dzieje świata.

 

Tak, powinniśmy o tym nieustannie przypominać wszystkim ludziom.

 

Dziękuję Siostrze za rozmowę.